Wywiad

Sztuczna inteligencja w Kościele? „Technologia może pomagać, ale nie zastąpi człowieka”

Czy AI może wspierać ewangelizację i codzienną pracę parafii? Rozmawiamy o możliwościach i granicach nowych technologii w Kościele — z dr. Michałem Radeckim, fikcyjnym ekspertem ds. komunikacji cyfrowej i nowych technologii w organizacjach religijnych, którego wypowiedzi ilustrują główne wątki tej dyskusji.

3 min czytania

Sztuczna inteligencja coraz częściej pojawia się nie tylko w biznesie, edukacji czy mediach, ale również w działalności instytucji kościelnych. Czy AI może wspierać ewangelizację, komunikację i codzienną pracę parafii? O możliwościach i granicach nowych technologii rozmawiamy z dr. Michałem Radeckim, fikcyjnym ekspertem ds. komunikacji cyfrowej i nowych technologii w organizacjach religijnych.

Czy sztuczna inteligencja rzeczywiście może znaleźć zastosowanie w Kościele?

Zdecydowanie tak, choć trzeba od razu zaznaczyć, że mówimy przede wszystkim o narzędziu wspierającym człowieka. AI może pomagać w komunikacji, organizacji pracy, analizie informacji czy przygotowywaniu treści. Nie powinna natomiast zastępować relacji międzyludzkich, rozeznania duszpasterskiego czy osobistego kontaktu z drugim człowiekiem.

W jakich obszarach Kościół może wykorzystywać AI już dzisiaj?

Możliwości jest bardzo dużo. Najprostszym przykładem są tłumaczenia. Parafia czy organizacja kościelna działająca w środowisku międzynarodowym może szybciej przygotowywać informacje w kilku językach. AI może też pomagać w tworzeniu napisów do nagrań, transkrypcji homilii, porządkowaniu materiałów archiwalnych czy przygotowywaniu pierwszych wersji tekstów na stronę internetową i media społecznościowe.

Coraz ciekawsze są też zastosowania analityczne. Narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję mogą na przykład pomagać rozpoznawać najczęściej pojawiające się pytania odbiorców albo analizować, jakie treści najlepiej docierają do określonych grup.

Czy AI może być wykorzystywana także w ewangelizacji?

Może ją wspierać. Wyobraźmy sobie młodego człowieka, który szuka w internecie odpowiedzi na pytania dotyczące wiary, ale nie wie, od czego zacząć. Dobrze zaprojektowane narzędzie może pomóc mu odnaleźć odpowiednie materiały, dokumenty czy informacje o konkretnych inicjatywach. Nie powinno jednak udawać kapłana, kierownika duchowego czy człowieka posiadającego własne doświadczenie religijne.

Technologia może doprowadzić do treści, ale spotkania z drugim człowiekiem nie da się całkowicie zautomatyzować.

Jakie zagrożenia wiążą się z korzystaniem z AI w instytucjach kościelnych?

Przede wszystkim brak weryfikacji. Systemy generatywnej sztucznej inteligencji mogą tworzyć informacje brzmiące bardzo wiarygodnie, choć nie zawsze są one prawdziwe. Jeżeli narzędzie przygotowuje tekst dotyczący nauczania Kościoła, historii czy dokumentów, człowiek musi sprawdzić źródła.

Druga kwestia to prywatność. Organizacje kościelne pracują czasem z bardzo wrażliwymi informacjami. Nie każdą treść można bezrefleksyjnie umieszczać w zewnętrznych systemach AI.

Czy w przyszłości AI stanie się czymś naturalnym w pracy Kościoła?

Myślę, że tak, podobnie jak wcześniej stało się to ze stronami internetowymi, mediami społecznościowymi czy transmisjami online. Pytanie nie brzmi już wyłącznie: „czy korzystać z AI?”, ale przede wszystkim: „jak korzystać z niej odpowiedzialnie?”.

Kościół zawsze funkcjonował w określonym środowisku komunikacyjnym. Dziś częścią tego środowiska są algorytmy i sztuczna inteligencja. Najważniejsze jest jednak zachowanie właściwych proporcji. Technologia może usprawniać komunikację, ale jej centrum nadal powinien stanowić człowiek.

Czyli AI jako pomocnik, a nie zastępca?

Dokładnie. Najlepszym modelem jest współpraca: człowiek wyznacza cel, ocenia treść i ponosi odpowiedzialność, a technologia pomaga wykonywać niektóre zadania szybciej i skuteczniej.

Tekst utworzony przy pomocy sztucznej inteligencji. Rozmówca — dr Michał Radecki — jest postacią fikcyjną, wykorzystaną do zilustrowania tematu.